piątek, 26 grudnia 2014

2014 - ROK POD ZNAKIEM SPORTU

Jako, że zbliża się koniec roku i każdy na swoim blogu robi jakieś podsumowanie, to i ja muszę. Co tu dużo gadać, jestem zadowolony z tego, co mnie spotkało w tym roku i mam nadzieję, że 2015 będzie jeszcze fajniejszy.














Mija właśnie jakieś 10 miesięcy odkąd postanowiłem wziąć się za siebie. Można wręcz powiedzieć, że jestem przeciwnością dawnego Pawła. Ale na samym początku nie oczekiwałem zbyt wiele. I nadal nie oczekuję. Chciałem po prostu trochę się poruszać, żeby zadbać o swoje zdrowie i rzucić fajki (przez 4 lata wypalałem około paczki dziennie). Dziś mogę powiedzieć, że te dwa drobne cele udało mi się zrealizować. Decyzję o niepaleniu podjąłem w marcu, a rzuciłem dopiero gdzieś tak w lipcu, nie pamiętam dokładnie kiedy (tak, mam fatalną pamięć do dat i już widzę oczami wyobraźni jak kiedyś żona będzie mi suszyć głowę, że nie pamiętam o rocznicy :) ). Jeśli zaś chodzi o formę fizyczną to jestem pozytywnie zaskoczony. O ile kiedyś jak również dużo ćwiczyłem, to robiłem wiele rzeczy naraz i przez to nie byłem w niczym dobry. Teraz skupiłem się na kalistenice i mimo, że jeszcze nie robię nic nadzwyczajnego, to w porównaniu nawet z tym, co było przed przerwą, to i tak jest lepiej.

Gdzieś po drodze wpadłem na pomysł, żeby zacząć prowadzić bloga na ten temat. Nic to nie kosztuje, pisać lubię, a że kiedyś już coś tam próbowałem swoich sił w blogowaniu, to wiedziałem mniej więcej co i jak. Kto wie, może to właśnie przez to że piszę bloga mam motywację do treningów. Odkąd pamiętam, zawsze jak się za coś zabierałem, musiałem widzieć w tym jakiś cel. Robienie czegoś w przypływie chwili nigdy mi za dobrze nie wychodziło. Podłubałem, podłubałem, a potem mi się znudziło i 5 minut później już o tym nie pamiętałem. A tutaj widzę jak wszystko powoli się rozwija, zarówno blog jak i moja forma i wiem, że warto.

Jakie mam cele na nadchodzący rok? Hmm... w sumie to nie zastanawiałem się nad tym. Na pewno będę dalej pisał bloga, a tym samym poszerzał swoją wiedzę o kalistenice i ogólnie o sportach siłowych oraz dalej pracował nad siłą. Chciałbym w 2015r. już robić pełne pompki na jednej ręce, pistolety oraz chorągiewkę na wyprostowanych rękach. Jeśli będę już miał opanowane jakieś bardziej zaawansowane ruchy, może nagram jakiś filmik, ale co z tych planów wyjdzie to i tak czas pokaże.

A teraz trochę sweet foci, które zrobiłem w tym roku :)


Tę fotkę trzasnąłem jakoś w czerwcu. Rozpadający się stadion Syrenki na warszawskim Mokotowie, wokół nie ma żywej duszy, a w głowie miałem tylko jedną myśl: "No niech ten samowyzwalacz w końcu błyśnie, bo zaraz stąd zlecę". Tak wiem, to było bardzo inteligentne.


Chyba sierpień. Tego samego dnia nauczyłem się robić flagę chwytaną i zaraz zrobiłem zdjęcie, żeby się przylansować na fejsie. Również w głowie miałem tylko "no niech ten samowyzwalacz w końcu błyśnie", co chyba widać po wyrazie twarzy.



Październik. Już trochę umiem tej flagi utrzymać. Tym razem zamiast o samowyzwalaczu, który ociąga się z błyśnięciem myślałem, żeby jak najdłużej uwisieć na tym znaku drogowym.



Chyba też październik. Pierwsze zejście do mostka przy ścianie. Zrobiłem to na pełnym spontanie, choć cały czas myślałem kto przyjdzie na mój pogrzeb jak polecę na głowę i skręcę sobie kark.

I to byłoby na tyle. Szczęśliwego Nowego Roku, jak najlepszego progressu i najmniejszego kaca po Sylwku :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz